Witaj nieznajomy, zaloguj lub zarejestruj się.
Masz konto nie pamiętasz danych ? Przypomnij je.
:: Strona główna > Mini recenzje
Mini Recenzje
Dwa dyski SSD Samsunga, 2.5" 128GB oraz 1.8" 256GB
Dyski ssd Samsunga nigdy nie zwracały na siebie większej uwagi, pewnie dlatego, że znajdowały one swoje miejsce głównie w komputerach dużych producentów typu Dell. Tak duża firma nie może sobie pozwolić na skargi które niewątpliwie napływałyby masowo od niezadowolonych użytkowników dysków na kontrolerze jmicrona, toteż dyski ssd przez nią montowane musiały posiadać ważną cechę: nie mogły sprawiać kłopotów. I nie sprawiały. Ich osiągi rewelacyjne nie były (transfery teoretyczne rzędu ~90 mb/sek), ale o żadnym zacinaniu nie mogło być mowy. Brak wyszukanych algorytmów zapisu losowego dyski te nadrabiają dużą pamięcią cache (128 mb), i w typowo domowych zastosowaniach rozwiązanie to sprawdza się dobrze. Bardzo podobne do nich dyski były sprzedawane przez OCZ pod nazwą Summit, tyle że ich pojemność była trochę niższa (120 gb). Dlaczego o tym piszę? Ponieważ od ok. pół roku pojawia się na Allegro sporo dysków ssd Samsunga drugiej generacji (ovb) pochodzących z laptopów Della, z transferami teoretycznymi rzędu ~200 mb/sek, o bardzo dobrym stosunku ceny do pojemności (128gb 2.5" za ~600 zł a 1.8" sporo taniej - 256gb za ~800). Oczywiście gwarancja symboliczna. Jako urodzony ryzykant, który już kilka podejrzanych dysków kupił, nie mogłem się oprzeć pokusie i sam sobie go sprawiłem.
Samsung MMCRE28G5MXP-0VB 2.5" 128GB
Głównym powodem, dla którego kupiłem ssd do swojego notebooka Dell XPS M1330 był fakt, że dysk standardowo w nim montowany był tragicznej jakości. Kiepski hdd to niestety niejako standard w przypadku większości dostępnych na rynku laptopów, a kupujący nie zdając sobie sprawy jaki wpływ na komfort użytkowania komputera ma dobry dysk wybierają zwykle te wolniejsze żeby zaoszczędzić parę groszy. Mój dysk miał 120 gb, 5400 obrotów, niewiele keszu i długaśne czasy dostępu które sprawiały, że niejednokrotnie miałem ochotę rzucić komputerem przez okno, a jedynym powodem dla którego go wziąłem był fakt, że w momencie zakupu nie miałem możliwości zmiany tego dysku na coś lepszego. Sytuacji nie poprawiał fakt, że windows którego na tym lapie użytkuję wiele już przeszedł, jest bardzo zaśmiecony i długo się uruchamia. Lepiej było gdy wymieniłem dysk na hdd 7200, jednak nie ma róży bez kolców: było cieplej, co przy niewielkiej obudowie (13") i podgrzewającym ją już nie najnowszym procesorze (c2d, 65nm) sprawiało, że wiatraki częściej się włączały. Dodatkowo bardzo irytujące było to, że komputer wpadał w wibracje, które na moim roboczym biurku powodowały bardzo w nocy nieprzyjemne i trudne do wyeliminowania buczenie. W tej sytuacji podjąłem decyzję: 670 złotych z przesyłką i tydzień później Samsung MMCRE28G5MXP-0VB był już u mnie. Prezentuje się tak:
Ładna metalowa obudowa, całość dość ciężka. Uwagę zwraca w zasadzie tylko naklejka, która znajduje się nie z tej strony co trzeba. [LINK] - tutaj dostępna jest dokumentacja techniczna dysku. Według niej maksymalny liniowy odczyt to 220 mb/sek, a zapis 200 mb/sek.
Po przeprowadzeniu kilku testów na pustym dysku gdy podłączony był poprzez esata przyszedł czas na sklonowanie starego hdd i zastąpienie go nowym nabytkiem. Pierwszą rzeczą którą widać, a raczej słychać po włączeniu komputera jest cisza - nie ma już charakterystycznego odgłosu wirujących talerzy. Myliłby się jednak ten który by sądził, że cisza będzie absolutna. Co to to nie! Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że podczas aktywności Samusng... ćwierka. :E Trudno inaczej opisać ten odgłos niż właśnie ćwierkanie bądź jakieś dzwoneczki. Oczywiście jest to dźwięk bardzo, bardzo cichutki i słyszalny tylko po zbliżeniu ucha do laptopa gdy dookoła panuje cisza, niemniej jest. Pierwsze słyszę, żeby układy flash i kontroler ćwierkały. :D Z drugiej strony kto wie, w końcu to dysk z Allegro, może w środku siedzą jakieś mrówki albo co? :E Możliwe też, że to po prostu coś innego w lapie, np. panel z diodami sygnalizującymi pracę dysku. Ot, taka ciekawostka.
Po włączeniu laptopa widać, że winda ładuje się znacznie żwawiej. Kilka testów za chwilę. Dysk zamontowałem w laptopie Dell XPS M1330 (13.3"), C2D 1.5 GHz 65nm, 2 GB RAM, integra intela udawała kartę graficzną, WinXP występował w roli systemu operacyjnego. Wszystkie testy to porównanie Samsunga do oryginalnie zamontowanego w tym lapie dysku Seagate 120 gb 5400 o oznaczeniu którego nawet mi się nie chce sprawdzać, bo nie warto. HDD był oczywiście zdefragmentowany.
Na początek kilka wykresów z HDTacha i HDTune'a.
HDD:

Widać tu całą beznadzieję dotychczasowego hdd. Żenujące transfery, a czas dostępu tak długi, że można zasnąć zanim się przeczyta określającą go liczbę.
Dla porównania poniżej SSD. Pierwszy wykres to test zarówno odczytu jak i zapisu z HDTacha. Wynik jest niestety bardzo zaniżony, bo mój kontroler esata na chipie Sil3132 ogranicza maksymalną przepustowość, a dużego lapa z portem esata podłączonym bezpośrednio do chipsetu na płycie chwilowo nie miałem. Nic to, przynajmniej czas dostępu można zobaczyć.
SSD:


Wyniki zgodne z oczekiwaniami dla mojego kontrolera esata, czyli niskie. Reszta testów z HDtacha i HDTune'a to testy wyłącznie odczytu, ponieważ dysk znajdował się już w laptopie i zapisu zrobić nie mogłem. Za to transfery są już rzeczywiste, bo nie ograniczał ich kontroler esata. Należy też wspomnieć, że na tym etapie dysk był już przynajmniej raz zapełniony po brzegi, więc nie ma mowy o zjawisku znanym z nowych dysków ssd, które są szybkie gdy są zapisywane pierwszy raz, a po zapełnieniu zwalniają. Samsung z firmłerem w tej wersji nie obsługuje też komendy TRIM, która ma sprawiać, że dysk przy zapisie zawsze zachowuje się jakby był nowy, ma więc trudniejsze zadanie. Windows XP z którym dysk był testowany i tak jej jednak nie wspiera, więc nie ma problemu. :E No to jedziemy.


Około 3/4 deklarowanej przez producenta prędkości maksymalnej w sytuacji gdy dysk był już przynajmniej raz zapełniony to wynik który nie zachwyca, ale i tak jest nieźle. Burst wolniejszy niż zwykły odczyt? Ciekawe.
ATTO. Najpierw HDD, poniżej SSD.

Wynik dla hdd zgadza się z rzeczywistością, natomiast dla ssd nie. Według niego transfery są wyższe niż to pokazują HDTach czy HDTune! To pierwsze zajawki interesującej kwestii o której wspomnę przy teście drugiego dysku.
Na koniec syntetyków test odczytu losowego z HDTune'a.

Widać tu wyraźnie, że przy małych próbkach dysk radzi sobie bardzo dobrze, natomiast duża jest już dla niego wyzwaniem i czas dostępu znacznie się wydłuża; w testach dostępnych w sieci widać, że w przypadku zapisu jest tak samo lub jeszcze słabiej (nie mogłem przeprowadzić tego testu osobiście). Duża pamięć cache chyba w tym przypadku już nie wystarcza i znacznie bardziej zaawansowane algorytmy w kontrolerach (drogiej) konkurencji wychodzą tu na prowadzenie. Nadal jest jednak znacznie szybciej niż w przypadku tradycyjnych dysków talerzowych.
Dalej już testy rzeczywiste. Na pierwszy ogień start Windowsa XP. Mierzyłem czas od wyjścia z POSTu do momentu w którym wczytywał się ostatni program i aktywność dysku ustawała.

Wcześniej wspominałem, że mój win xp na tym lapie sporo już przeżył. Zajmuje dużo miejsca, podczas jego startu wczytuje się sporo zapomnianych usług i innego badziewia, które wydatnie opóźnia start systemu. SSD bardzo dobrze tu sobie radzi, 47 sekund versus prawie dwie minuty to znaczna różnica. Pulpit pokazuje się już po ok. 30 sekundach.
Zamykanie skróciło się prawie o połowę:

Trochę mnie zdziwiło natomiast hibernowanie i odhibernowywanie laptopa - jest szybciej, ale nie aż tak szybko jak można się spodziewać. Możliwe że proces ten nie zależy tylko od dysku i winda coś tam jeszcze sobie dłubie, bo widać po diodce że dysk nie jest cały czas aktywny. Komputer był hibernowany zaraz po starcie i uruchomieniu kilku programów (Winamp, Opera itp.), łączne zużycie pamięci wynosiło trochę ponad 1 gb.


Następnie obróbka MP3. Polegała ona na przeciągnięciu 66 plików o łącznej wielkości ok. 1 gb do okna programu MP3Trim, który automatycznie poprawiał napotkane błędy oraz usuwał ciszę z końca i początku każdego pliku. Każdy plik jest odczytywany, obrabiany i znowu zapisywany w to samo miejsce, więc mielenia dyskiem jest sporo.

Na koniec coś na co dysk ma jeszcze większy wpływ, czyli wypakowywanie archiwów na tą samą partycję na której się znajdują. Wypakowywanych było 18 archiwów zip objętości ok. 1 gb programem WinRar.

Wynik nie wymaga chyba komentarza, hdd leży i kwiczy. Muszę wspomnieć, że w jego przypadku od momentu kliknięcia "wypakuj tutaj" do pojawienia się okienka Winrara minęło 11 sekund! 11 sekund rzucania głowicami, dopiero potem właściwa praca. A to był zdefragmentowany dysk... W przypadku ssd do pojawienia się okna Winrara minęła trochę ponad sekunda.
Przy kopiowaniu dużych plików transfery wahają się od 90 do 150 mb, będąc zwykle w granicach 120-130 mb/sek.

Podczas zapisu na partycję transfery wahają się od ok. 40 mb w górę, przy czym górnej granicy nie jestem pewien, bo nie wiem czy moje tradycyjne hdd nie ograniczają transferu. Ale nawet 1GB skompresowanych zer który z hdd odczytywał się z prędkością ok. 500 mb/sek na ssd zapisywał się z prędkością dziewięćdziesiąt parę mb/sek, więc do obiecywanych 200 daleko.

Może jeszcze wspomnę, że podczas kopiowania w obrębie dysku transfer waha się na poziomie trzydziestukilku do czterdziestukilku mb/sek.

Prawdziwą mocną stroną tego dysku jest jednak odczyt i zapis małych plików. Nawet w przypadku kopiowania ich w obrębie jednej partycji jest o niebo szybciej niż w przypadku hdd. Daje to o sobie mocno znać podczas codziennej pracy z komputerem, do hdd nie chce się już wracać.
I na koniec ciekawostka ze smarta:

HDTune ostrzega, że pojawiają się błędy crc i że może to być spowodowane uszkodzonym kablem. Wydaje mi się, że gdy podłączałem dysk przez esata tego komunikatu nie było. Śrubki jakiejś nie dokręciłem czy co?
Podsumowując: z punktu widzenia użytkownika bardzo kiepskiego, powolnego dysku 2.5" przesiadka nawet na ssd o średnich, jak testowany Samsung, parametrach, oznacza wielką poprawę komfortu pracy. Programy uruchamiają się błyskawicznie, już w chwili pokazania się pulpitu podczas startu windy można klikać na ikonki i uruchamiać kolejne nie obawiając się, że cały proces koszmarnie się wydłuży, jak to było w przypadku hdd. Dysk jest na tyle szybki, że stosowanie ramdysku w którym trzymałem do tej pory Operę i Winampa, a które mają tendencję do powolnego otwierania się i zamykania, przestało mieć sens. Dzięki temu mam więcej wolnej pamięci, no i brak problemu z utraconą sesją w razie niespodziewanego bsoda, skraca się też czas hibernacji systemu. Denerwowało mnie też wcześniej niesamowicie np. to, że głupi windowsowy kalkulator potrafił się czasami uruchamiać 10 sekund(!) - teraz kłopot zniknął, po prostu klikam, a on się pojawia. Problem powolnego kopiowania dużych plików do/z hdd również przestał istnieć; wcześniej zewnętrzny hdd czekał na powolnego Seagate'a, a teraz to on ma problem żeby nadążyć. Winda 7 instaluje się i działa dużo szybciej (co ciekawe wbrew temu co czytałem nie zablokowała ona wcale defragmentacji na tym dysku, choć teoretycznie powinna, bo to ssd). Coś mi się wydaje, że do "dużego" lapa też sobie kupię taki dysk. Do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja.
Jeszcze raz podkreślam, że wszystko to opisałem z punktu widzenia użytkownika laptopa z mizernym dyskiem. Na użytkownikach tradycyjnych szybkich hdd pokroju Samsunga F3 wyniki osiągane przez ten dysk ssd nie zrobią zapewne wrażenia, czasami hdd mogą być wręcz lepsze (liniowy zapis). Użytkownicy tradycyjnych hdd działających w trybach raid pewnie co najwyżej się uśmiechną. Tyle tylko, że nawet najlepszy raid nie skróci czasów dostępu, a to one mają kluczowe znaczenie dla szybkości działania systemu. Tradycyjne hdd podlegają też fragmentacji która znacząco odbija się na ich działaniu, natomiast na ssd nie robi wrażenia. Im dalej od brzegu talerza hdd tym transfer bardziej leci w dół, na ssd jest stały. Oczywiście użytkownicy Inteli X25-M czy Vertexów mają to samo tylko lepiej, ale stosunek ceny do pojemności dla tego Samsunga jest nie do przebicia. 5,23 zł za gigabajt testowanego Samsunga, 10 zł za 80 gb Intela x25-M, 15,5 zł za Vertexa 60 gb - za taką cenę gotów jestem przymknąć oko na kilka niedociągnięć.
Podsumowując: wszystkim użytkownikom laptopów, nawet tych z dyskami 7200, polecam. Użytkownikom desktopów też, ale jeśli zależy wam na najlepszej wydajności za wszelką cenę, to Vertex czy X25-M będą lepszymi rozwiązaniami.
PS Przy ewentualnym zakupie zwróćcie uwagę na model tego dysku. OVA będzie sporo wolniejszy niż nowszy OVB, więc jeśli fotka jest niewyraźna, to lepiej się dopytać sprzedawcy. Ponadto firmware w wersji VBM19D1Q nie obsługuje komendy trim, a VBM24D1Q już tak. Samsung udostępnia co prawda narzędzie do flaszowania, jednak słyszałem że ma ono problemy z wykrywaniem dysków na niektórych chipsetach (działa głównie na chipsetach do stacjonarnych pc). Znajdziecie je tutaj [LINK].
Samsung MMDPE56GTDXP-MVBD1 1.8" Micro SATA 256GB
Wszystko to co pisałem wyżej miało miesjce kilka miesięcy temu. Opisany przeze mnie Samsung 128GB nawet pomimo braku trima spisuje mi się w małym lapie tak dobrze, że postanowiłem zakupić podobny dysk do mojego dużego lapka (Asus G71GX). W tym celu znowu udałem się na Allegro, gdzie od jakiegoś czasu można było znaleźć te dyski w wersji 1.8" przeznaczonej do małych laptopów. Problem z tymi dyskami jest taki, że nie mają one obudowy, a więc są bardziej narażone na wszelkie uszkodzenia mechaniczne i wyładowania elektrostatyczne, a poza tym stosowane w nich złącze microsata nie może być podłączone bezpośrednio do zwykłego sata, trzeba się zaopatrzyć w odpowiednią przejściówkę, która dostosuje i złącze, i napięcie. Sama przejściówka nie kosztuje dużo, na eBayu dałem za nią niecałe 10 dolarów, na Allegro wychodzi coś koło 40 zł z przesyłką. Postanowiłem zaryzykować i w drodze licytacji kupiłem dysk Samsunga MMDPE56GTDXP-MVBD1. Jest to właściwie konstrukcyjny brat bliźniak opisywanego przeze mnie wcześniej dysku 128GB, tyle że ten ma dwukrotnie większą pojemność, format 1.8" zamiast 2.5", pozbawiony jest obudowy i ma firmware wspierający TRIM. Kontroler jest ten sam, więc spodziewać się można podobnych osiągów. Wygląda to wszystko mniej więcej tak:


Jak widać dysk z założoną przejściówką jest ciut dłuższy niż zwykły dysk 2.5". Oczywiście użytkowników komputerów stacjonarnych niewiele to obejdzie, bo miejsca w obudowie mają mnóstwo, ale jeśli w laptopie miejsce na dysk jest ściśle wymierzone, to nie wejdzie on raczej do środka. Ja mam o tyle dobrze, że wyżej wspomnianym Asusie G71GX wolnego miejsca w drugiej zatoce na hdd jest sporo, poza tym nie ma tam przewidzianej na drugi dysk kieszeni, więc można trochę pokombinować. Jak widać poniżej dysk w zasadzie nie zmieścił się w wyznaczone mu miejsce i musiałem położyć go na ograniczającym zatokę plastiku, ale pomiędzy samym dyskiem a pokrywą jest jeszcze sporo miejsca, więc zamknęła się ona bez problemu, a całość działa (wydaje mi się że przejściówki dostępne na Allegro są trochę krótsze, więc dysk może być łatwiej zmieścić w zatoce). Dla większego bezpieczeństwa pozostawiłem dysk w oryginalnej folii antystatycznej.


Na górę i na dół położyłem jeszcze trochę folii bąbelkowej, skręciłem, odpaliłem i... działa, komputer wykrył dysk bez problemów.
Tym razem testy przeprowadzałem na mocniejszym notebooku, wyposażonym w procesor C2D 2.53 GHz, kartę GF GTX 260M oraz 6GB pamięci DDR2. Spodziewam się że wyniki testów będą podobne jak w przypadku mniejszego dysku Samsunga, w końcu to ten sam kontroler, ewentualne różnice mogą wynikać z szybszego procesora i systemu operacyjnego - tym razem większość testów przeprowadzałem pod Windows 7. SSD będę porównywał do hdd Seagate 2.5" 320 GB 7200 obr/min.
Dysk został poprawnie wykryty w systemie.
Ilość raportowanego wolnego miejsca to 238,5 GB.

Jak raportuje Crystal Disk Info firmware w tej wersji już obsługuje trim:

Na początek syntetyki.
Indeks wydajności systemu Windows 7 podskoczył dzięki zmianie dysku z 5.8 do 6.1. Nowy dysk został oceniony na 6.7.

HDTach:

Pierwszy test i pierwsze zaskoczenie: jest sporo szybciej! O ile poprzedni testowany przeze mnie Samsung 128GB wyciągał w tym teście 150 mb/sek, ten można powiedzieć właściwie osiągnął deklarowane przez producenta 220 mb/sek. Zapis odstaje mocniej od deklarowanych 200, ale i tak jest nieźle. W tym momencie dysk był jeszcze pusty a system stał na hdd. Tajemnica się trochę rozjaśnia kiedy powtórzyłem test po skopiowaniu na niego zawartości hdd, przez co zajęty był już w większości:

Daje tu o sobie znać wspomniany wyżej spadek wydajności po zapełnieniu dysku. I teraz już wykres pokrywa się właściwie z tym co pokazywał HDTach przy poprzednim Samsungu o pojemności 128GB. Co ciekawe mimo że syntetyki pokazują transfery na poziomie ~160 mb/sek, to w systemie odczyt jest szybszy, ale o tym kawałek dalej.
Reszta testów przeprowadzona gdy dysk był jeszcze pusty.
HDTune potwierdza to co pokazał HDTach:





ATTO, najpierw dla HDD, potem SSD:


Crystal Disk Mark, hdd/ssd. Najmniej imponujący jest przyrost w zapisie losowym małych plików, jednak choć nie tak jak spektakularny jak w przypadku dysków na intelu czy sandforsie, to nadal cztery razy szybszy niż hdd:


I to by było na tyle syntetyków, na koniec kilka testów praktycznych.
Najciekawszy jest oczywiście czas potrzebny na uruchomienie systemu operacyjnego. Sam system + usual suspects typu firewall itp. to jednak mało, więc do autostartu dorzuciłem kilka innych programów, po starcie których system nadaje się nareszcie do pracy. W moim przypadku były to Total Commander, Opera, Winamp oraz Tlen. Wydłużają one dość znacznie proces startu, a uruchomione wszystkie naraz zmuszają dysk do naprawdę wytężonej pracy. Podany czas to średnia z kilku pomiarów, czas mierzyłem od naciśnięcia entera na ekranie wyboru systemów aż do ustania pracy dysku (względnego ustania, bo jak wiadomo winda bezustannie coś tam sobie miele).
Na pierwszy ogień stary dobry Windows XP:

Windows 7:

Jak widać czas startu systemów skrócił się niemal równo o połowę. Co ciekawe Win7 startuje krócej niż XP, i tak na dobrą sprawę to spokojnie można by mu odjąć jeszcze dobrych kilka sekund od podanego na wykresie wyniku. Warto tu dodać, że im więcej podłączonych do komputera urządzeń tym dłużej on startuje, i szybkość dysku ma na to niewielki wpływ. Np. po podłączeniu do notebooka pendrajwa, karty pamięci sd i kontrolera na express card z dwoma dyskami start 7-ki wydłuża się o ok. 10-12 sekund. Im więcej sterowników musi zainicjować system tym dłużej wszystko zajmuje, a dysk nie ma na to dużego wpływu.
MP3Trim to program do obróbki empetrójek, można je naprawić, ściszyć, podgłośnić, sprawdzić błędy, wyciąć ciszę z początku/końca itp. Po wrzuceniu do niego więcej niż jednego pliku program automatycznie usuwa ze wszystkich ciszę i zapisuje w to samo miejsce. Jest to niezły test dla dysku i tutaj ssd też pokazuje swoją siłę:

Ciekawą rzecz zauważyłem podczas testów odczytu/zapisu. Okazuje się, że różnice prędkości względem XP a 7 mogą sięgać nawet kilkadziesiąt mb/sek. Nie mam pojęcia czemu tak jest, ale wyniki mówią same za siebie.
Najpierw hdd, odczyt pod XP:

I hdd, odczyt pod Win7:

No dobra, niech będzie że win7 miele dyskiem trochę więcej w tle, stąd gorsze wyniki przy ciągłym odczycie na hdd. Ale przy ssd wychodzą już niezłe cyrki.
Najpierw odczyt pod XP:

I pod 7:

100 mb/sek pod XP i 200 pod 7? WTF?! No dobra, niech będzie że to jakiś błąd pomiarowy. Parę resetów itepe środki bezpieczeństwa żeby nie było że dane są czytane z jakiegoś bufora. Inna grupa plików, ale sytuacja jest podobna.
Odczyt pod XP:

I pod 7:

XP wyraźnie przyspieszył, ale różnica nadal sięga niemal 60 mb/sek na korzyść nowszego systemu. W zapisie różnice nie są tak spektakularne, ale jednak są.
Zapis pod XP:

I pod 7:

Widać gołym okiem że pod 7 jest szybciej. O ile pod XP zapis waha się w granicach 90 mb/sek, o tyle pod 7 często dobija do niemal 130 mb/sek, czyli granicy wydajności mechanicznego hdd z którego kopiowałem dane na ssd. Teoretycznie można to wytłumaczyć obsługą trim pod Win7, ale co z odczytem? Nie mam pojęcia skąd te różnice. Oba systemy były zainstalowane z obsługą AHCI. Wychodzi chyba na to, że jak bym nie lubił Visty i nie przepadał za jej poprawioną wersją pod tytułem 7, to chyba czas zacisnąć zęby i zacząć się do niego przyzwyczajać, bo XP coraz bardziej odstaje od czołówki pod względem obsługi nowych urządzeń. Przypominam, że w tym momencie dysk był już zapełniony i służył jako główny dysk w moim notebooku, a transfery uzyskiwane pod Win7 są większe niż pokazują syntetyki takie jak HDTach i HDTune. Zaintrygowany tym odkryciem postanowiłem sprawdzić czy tak samo jest w przypadku opisywanego przeze mnie wcześniej dysku ssd o pojemności 128GB. Efekt? Dokładnie tak samo, pod Win7 transfery są o kilkadziesiąt mb/sek większe niż pod XP. Ciekawa sprawa.
Generalnie dysk sprawuje się bez zarzutu, system znacznie przyspieszył, dokładnie tak jak można się było tego spodziewać; większość mniejszych programów pokazuje się moment po kliknięciu ich ikonki, a czas uruchamiania tych mielących intensywnie dyskiem przy starcie skraca się kilkukrotnie. Zapis losowy nie jest tak szybki jak w przypadku choćby Intela X25-M, jednakże w jego przypadku za 800 złotych dostajemy zaledwie 80 GB pojemności, a tutaj ponad trzy razy więcej. Taki dysk nie dość że pomieści całkiem sporo softu i gier, to może osobom o mniejszych wymaganiach służyć jako jedyny dysk w systemie bez konieczności posiłkowania się mechanicznym dyskiem na przechowywanie danych. W przypadku popularnych X25-M 80GB i jego okrojonej wersji 40GB jest to praktycznie niemożliwe. Na dodatek trzy razy większy ssd teoretycznie posłuży nam trzy razy dłużej niż Intel - wiadomo, trzy razy więcej komórek oznacza, że każda zostanie zapisana trzy razy rzadziej, a liczba tych zapisów jest ograniczona (10000 razy w przypadku MLC). Jeśli więc ktoś jak ja ma skłonność do ryzyka (na dysk udzielana jest symboliczna gwarancja sprzedającego), to polecam. Za stosunkowo niewielkie jak na ssd pieniądze można dostać bardzo dobrą wydajność i sporą pojemność. Że wydajność nie ta co w najnowszych kontrolerach SandForce'a, Microna czy choćby Intela? Cóż, cena na szczęście też zdecydowanie nie ta. ;)
Na koniec jeszcze test w Crystal Disk Marku pierwszego dysku po ok. pięciu miesiącach użytkowania. Każda komórka została zapisana wielokrotnie, ponadto wolnego miejsca jest już stosunkowo niewiele:

Jak widać brak obsługi komendy trim powoduje że po jakimś czasie prędkość zapisu znacznie spada. Komórki nie są czyszczone po usunięciu pliku, więc kontroler musi to robić na bieżąco podczas zapisu, co spowalnia całą operację. Jednak z mojego punktu widzenia nie ma to większego znaczenia (intensywnych zapisów losowych na moim małym lapku nie robię, a i tak jest szybciej niz na hdd), a większy dysk z trimem pod Win7 powinien mieć cały czas bliską maksymalnej wydajność. O tym jednak będę się mógł przekonać dopiero gdy go kilka miesięcy poużywam.
Mav |
2010-05-07 03:28 | Ocena: 4.52 (głosów: 65)Wybierz dział
:: Drukarki (0)
:: Dyski twarde (2)
:: Głośniki (1)
:: Gry (10)
:: Karty dźwiękowe (0)
:: Karty graficzne (10)
:: Klawiatury (6)
:: Komputery (1)
:: Monitory (3)
:: Myszy (7)
:: Napędy optyczne (0)
:: Notebooki (8)
:: Obudowy (6)
:: Odtwarzacze MP3/Video (5)
:: Pamięci (1)
:: Pen drive (1)
:: Płyty główne (3)
:: Poradniki (1)
:: Procesory (2)
:: Programy użytkowe (3)
:: Skanery (0)
:: Słuchawki (3)
:: Systemy Operacyjne (2)
:: Telefony komórkowe (8)
:: Tunery TV (0)
:: Tuning (0)
:: Zasilacze (4)

