2026-03-11 14:42
Autor: Sławomir Kwasowski (SlawoyAMD)
0

AOC Q27G3XMN MiniLED

Strona 2 - Testy i Podsumowanie

Dość szeroko rozstawione "palce" stopy AOC Q27G3XMN MiniLED, zabiorą nam kawałek rejonu pod monitorem, ale za to całość jest bardzo stabilna.


Efekt "aury", o której pisałem na poprzedniej stronie, dobrze uchwycił obiektyw, kiedy po włączeniu zasilania na ciemnym tle pojawia się logo producenta. Oczywiście lekko wydłużony czas naświetlania zdjęcia znacznie wyolbrzymił skalę rozświetlenia wokół trzech białych literek, ale mniej więcej na tym cała rzecz polega, że aktywne pola podświetlenia (dokładnie 336 stref), zazwyczaj będą nam lekko rozjaśniać okolice wyświetlanych, kontrastowych szczegółów. Ale spokojnie, na "żywo" tego rozjaśnienia nasze oko niemal nie zauważy i nie będzie się ono aż tak mocno różnić od podobnego obrazu na matrycy OLED. Może w całkowitej ciemności, ale na pewno nie przy świetle lub w półmroku.


Równomierność podświetlenia jest o niebo wyższa od tej, którą dają nam tradycyjne metody typu W-LED i podobnych.





Tak samo jest w jakości odzwierciedlonych kolorów. Barwy są wyraźnie nasycone, ale nie przejaskrawione. Nie posiadam kalibratora, ale mi akurat takie delikatnie podbite barwy bardzo pasują. Całkiem przyzwoicie prezentują się też kąty widzenia matrycy Fast VA, pracującej w natywnej rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli. Producent obiecuje nam szybką reakcję na poziomie 1 milisekundy w trybie GtG (szare w szare).




Oczywiście matryca typu VA (Vertical Alignment), ma swoje wady, ale jej najnowsze pokolenie jest naprawdę dobre i nieporównywalne z wcześniejszymi wcieleniami, a technologia MiniLED wyciąga z niej wszystko, co najlepsze, bez względu, czy to praca w Internecie, czy sesja filmowa.




Świetnie na Q27G3XMN oglądało mi się filmy w wysokich rozdzielczościach, gdzie każdy detal jest niesamowicie ostry i barwowo wyeksponowany. Soczysta zieleń, bogactwo kolorów jesieni po prostu robiło niewiele mniejsze wrażenie, niż mój nowy OLED.



No, ale ten sprzęt dedykowany jest graczom, więc dość długo posiedziałem sobie na nim, ujeżdżając czołgi w Worlds of Tank. Monitor pozwala nam na granie z odświeżaniem na poziomie 180 Hz (mój OLED ma 175 Hz), co daje nam spory komfort płynności obrazu na ekranie. W połączeniu z szybką (jak na matrycę VA) reakcją, gołym okiem nie zauważyłem objawów smużenia. Grało się naprawdę przyjemnie.



A co z bezpośrednim porównaniem do mojego MSI MAG 341CQP QD-OLED? Pewnie, że oddanie czerni i ogólna jakość odzwierciedlenia kolorów i ostrości obrazu, nieco góruje nad matrycą VA. Jednak nie jest to przepaść, szczególnie jeśli popatrzymy na to przez pryzmat opłacalności zakupu. Pomijam tutaj różnicę w wielkości obu monitorów, bo jakoś w zasobach Internetowych sklepów nie udało mi się namierzyć MiniLED’a z przekątną powyżej 27-cali, więc cenowo porównam go z odpowiednikami. I tak najtańszy 27-calowy OLED znalazłem za niecałe 1600 PLN, ale większość oscylowała wokół sumy dwóch tysięcy złotych i więcej. Prawda, że już staniały, bo jeszcze niedawno trzeba było za nie dać coś w okolicach 3000+... Ale za AOC Q27G3XMN MiniLED, teraz zapłacimy 1099 PLN, co wydaje mi się bardzo atrakcyjną pozycją na rynku monitorów. Pewnie, że za połowę tej ceny można już kupić zwykłe, całkiem niezłe monitory z tradycyjnym podświetleniem, ale teraz, kiedy posiedziałem dłużej z MiniLED przed oczami i porównałem go do mojego poprzedniego monitora LCD, to nie chciałbym już chyba nic innego.

Możecie sobie też zadać pytanie, czy nie dopłacić tych 500 złotych do najtańszego OLED’a i cieszyć się jeszcze trochę lepszym obrazem... To już indywidualna sprawa dla każdego z Was, bo trzeba sobie jasno powiedzieć że OLED, to też nie jest doskonałość. Pominę tutaj skłonność do wypalania matrycy w statycznych obrazach, bo dla większości domowych zastosowań przypadłość ta nie będzie nas męczyć przez przynajmniej kilka lat eksploatacji... Ale pod warunkiem, że będzie to prawidłowa eksploatacja, czyli zachowanie niejaskrawych tapet (najlepiej w czarnej tonacji), czy regularne poddawanie monitora programowej regeneracji Protect Panel (u mnie technologia ta nazywa się MSI OLED CARE). Niby nic, ale jesli nie robimy tego regularnie, to w momencie wygaszenia ekranu po dłuższej bezczynności (powinno nastawiać się jak najkrótszy czas - u mnie 5 minut), monitor sam potrafi uruchomić tą czynność i żadne ruszanie myszką nie jest go w tedy w stanie wybudzić do momentu, aż skończy się proces regeneracji (w tym czasie miga dioda Power). Możemy go oczywiście przerwać wyłączając fizycznie zasilanie monitora i włączenie go ponownie, ale ten powiadomi nas o przerwaniu procesu i monitor znów będzie czyhał na kolejną okazję...


W OLED’ach jest jeszcze jedna przypadłość, z którą już trochę sobie poradzono w najnowszej generacji tych matryc, ale jeszcze nie do końca, a mianowicie rudawy jej odcień w świetle bezpośrednio na nią padającym. Słoneczny pokój lub mocne oświetlenie będzie się odbijało w nim lekkim brązem, co dość poważnie ogranicza wtedy zalety całkowitego wygaszania niepracujących pikseli. Tutaj MiniLED ma zasadniczą przewagę, bo OLED jest królem, ale pomieszczeń zaciemnionych i wieczorowej pory. Dlatego też polecam Wam przejście się osobiście do sklepów i przekonanie na własne oczy, bo może właśnie ten model w cenie 1099 PLN, będzie doskonałym kompromisem między ceną, a jakością obrazu.










Podziękowania dla firmy AOC za udostępnienie sprzętu do testów.






Sponsorem platformy testowej, jest marka AOC

Strona 2 z 2 <<<12