2026-09-28 18:50
Autor: Sławomir Kwasowski (SlawoyAMD)
0

Epomaker NEX LITE

Strona 1 - Wygląd

Epomaker... Słyszeliście o takiej marce? Ja osobiście nie miałem z nią styczności, więc z ciekawością przyjąłem propozycję pani Agnes Du (Marketing Director Epomaker Inc), która zapytała, czy nie chcielibyśmy przetestować jednego z ich produktu. I tak przyjechała do mnie myszka NEX LITE, która ma być połączeniem powiewu nowoczesności na naszym biurku i atrakcyjnej ceny.



Patrząc na opakowanie, przygotowałem się na przyjęcie białej wersji NEX’a, który pasowałby idealnie do mojej białej klawiatury THOR 404. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po otwarciu kartonika przywitał mnie miętowo-zielonkawy produkt o klasycznym wyglądzie, który skierowany jest dla osób praworęcznych. Jest to o tyle zaskakujące, że nie ma na opakowaniu najmniejszej wzmianki o dostępnym kolorze produktu, chyba że jest ukryty w kodzie naklejki lub chińskimi znakami ich alfabetu. Można by choć nakleić małe kółeczko z kolorem gryzonia, znajdującego się w środku, bo w ofercie marki mamy jeszcze wersje Czarną, białą i różową (jakie szczęście, że jej nie dostałem).




W standardowym wyposażeniu prócz samej myszki, dostajemy stację dokującą, długi (1.8 metra), biały kabelek w oplocie tekstylnym, instrukcję obsługi, komplet zapasowych ślizgaczy i dwa komplety piankowych, antypoślizgowych naklejek na przyciski i boczki korpusu gryzonia. Zwrócę jeszcze uwagę na opakowanie, na którym zwrócono uwagę, że do ewentualnego ładowania urządzenia (bo mysz jest bezprzewodowa), nie należy stosować ładowarek typu FastChanger, o maksymalnym mocy ładowania do 5W. Najwyraźniej wbudowana bateria o pojemności 500 mAh, może się wtedy zbyt nagrzewać.


Jak widać na powyższej specyfikacji, kadłubek zbudowany jest z najzwyklejszego tworzywa ABS, ale co trzeba przyznać, jego spasowanie nie budzi żadnych zastrzeżeń. Nic nie skrzypi, a przyciski nie klekoczą przy potrząsaniu, co w bardzo takich produktach potrafi się przydarzyć.


Co mi się bardzo spodobało, to wysokość kadłubka, która wynosi 42 milimetry, bo osobiście lubię myszki, które służą mi podparciem dla środka dłoni. Tego właśnie trochę brakowało mi w ostatnio testowanym egzemplarzu GLORIOUS MODEL 0 Eternal, który jest zauważalnie niższą konstrukcją od NEX’a. Niby się do tego przyzwyczaiłem, ale jednak po przesiadce na opisywaną "miętówkę", poczułem lekką ulgę. Najwyraźniej ten rodzaj kadłubków lepiej mi osobiście "leży". Waga myszki wynosi 65 gramów, a więc należy ona do przyzwoicie lekkich produktów, jak na nieperforowaną obudowę.


Epomaker NEX LITE wyposażono w pięć programowalnych przycisków, jednak nie ujawniono ich producenta. Jedyne co można się o nich dowiedzieć, że gwarantują nam do 20 milionów cykli pracy, a więc też nie jest to jakaś "hiper" gamingowa wartość, jednak nie oszukujmy się, to też wystarczy nam na sporo czasu zabawy. Największą odmiennością wśród konkurencji w modelu NEX, jest z pewnością zastosowanie stacji dokującej. Wykonano ją z dwóch rodzajów plastiku, a więc z równie miętowego ABSu, co korpus myszki oraz niebiesko-zielonej, przejrzystej góry, za którą ukryto okienko małego wyświetlacza OLED (Organic Light-Emitting Diode). Dwa umieszczone na górze styki będą ładować gryzonia, kiedy odstawimy go do stacji, a o pewne trzymanie zadba ukryty we wnętrzu stacji magnes. Podest łączymy z komputerem kablem USB/USB-c a w jego przedniej części umieszczono sensor dotyku, którym będziemy mogli zmieniać bądź wyłączyć efekty świetlne ARGB, bo stacja otrzymała na spodie pierścień odpowiedzialny za iluminację.







Producent rekomenduje NEX LITE, jako sprzęt gamingowy, choć patrząc zarówno na specyfikację użytego sensora optycznego, jak i brak przycisku zmiany wartości DPI w okolicach scroll’a, jakoś trudno sobie to wyobrazić. Na początku myślałem, że po prostu użyto tutaj jakieś dotykowej technologii, bo tuż za kółkiem mamy tajemnicze okienko, które na dobrą sprawę mogłoby być sensorem. Jednak nie... Jest to również mini wyświetlacz informacyjny!


Gdzie zatem możemy zmieniać wartość DPI? Próbowałem jakiejś kombinacji klawiszy ze scrollem, ale nie dawało to żadnego efektu. Przecież to niemożliwe, aby zmienić czułość sensora przez otwieranie aplikacji. Pozostało sięgnąć mi do instrukcji obsługi i okazało się, że "dualnie" zadanie to przydzielono przyciskowi na spodzie gryzonia! Przycisk ten uruchamia nam wyszukiwanie połączenia podczas inicjacji pracy z komputerem i to jestem w stanie zrozumieć, bo zajrzymy pod mysz raz i koniec, ale żeby tam zmieniać DPI!!!



Nie bardzo wyobrażam sobie grę w jakąś strzelankę, kiedy mamy zwyczaj zmieniać DPI sensora w trakcie wchodzenia w tryb snajperski. Co konstruktorzy mieli na myśli, dając takie rozwiązanie, nie mam pojęcia, ale chyba nie grali w FPSy. Sensor PAW3311, to konstrukcja budżetowa, często spotykana w tańszych myszkach o zastosowaniach bardziej ogólno domowych, niż gamingowych. Powodem jest dość ograniczony fizyczny limit prędkości, który tutaj wynosi 300 IPS (akceleracja też nie poraża - 35G), a to jest ponad dwukrotnie niższa wartość, niż posiadają rekomendowane do e-sportu sensory, choćby nawet dość popularnego Pixart’a. Niby rzeczywista czułość 6200 DPI, windowana elektronicznie (programowo) do 12000 DPI, obiecują sporo, jednak przy dość wolnych osiągach IPS mogą pojawić się kłopoty podczas gwałtownych obrotów i flick shotów. No dobrze, ale nie wydajmy jeszcze wyroku nad tym urządzeniem i zobaczmy, co ono potrafi podczas codziennej pracy.

Strona 1 z 2 12>>>