2026-09-28 18:50
Autor: Sławomir Kwasowski (SlawoyAMD)
0

Epomaker NEX LITE

Strona 2 - Testy i Podsumowanie

Podłączam do komputera stację dokującą, która błyskawicznie ożywa kolorową aurą w okolicach swojego spodu, a na czarnym dotąd ekraniku OLED pojawiają się malutkie, tajemnicze znaki. Dobrze jest nieco wcześniej włączyć samą mysz na wybrane źródło sygnału (w moim przypadku był to sygnał radiowy 2.4 GHz), bo oba urządzenia momentalnie wchodzą w tryb wyszukiwania sygnału i parują się od razu. Standardowo Epomaker NEX LITE odpalił się w ustawieniach RATE: 1000 / DPI 3200.




Ekran w stacji jest dość czytelny, choć cyferki odpowiedzialne za liczbowe pokazanie stanu naładowania baterii są chyba umiejscowione zbyt blisko ikony z paskowym wskaźnikiem, bo czasami musiałem dość mocno "ślepić", czy mam 92% czy też, już 82% akumulatorka. Nie jest jednak źle i dane wyświetlane na stacji są dość przydatne podczas używania gryzonia. Nie bardzo za to mogę to powiedzieć o mniejszym ekranie, umieszczonym na samej myszy. O ile z bliska i patrząc z góry, możemy odczytać wyświetlane wartości, to już podczas pracy w zasadzie jest to niemożliwe. Raz, że ekran zakrywać będą palce spoczywające najczęściej na głównych klawiszach dwa, że pod kątem, w jakim nasza głowa jest podczas pracy przy biurku, wyświetlacz jest w zasadzie nieczytelny. Poza tym po chwili wewnętrzny system oszczędzania baterii w gryzoniu, wyłącza wyświetlanie i mamy za scrollem tylko czarną przestrzeń. Ponowną inicjację ekranu spowoduje ponowne umieszczenie w stacji dokującej lub wybudzenie myszy po dłuższej przerwie w jej używaniu, kiedy to samoczynnie przejdzie w tryb oszczędzania energii StandBy.



Osobiście wolałbym zamiast tego ekranu, w tym oczywistym miejscu właśnie dedykowany przycisk do zmiany DPI, albo najlepiej dwa do jej weryfikacji w obu kierunkach. Jeśli jednak producent chciałby zachować ten dość wyróżniający element wśród konkurencji, to można by go przenieść na górny chwyt nad przyciskami kierunkowymi lub wbudować w przycisk LPM (bliżej krawędzi), no ale to z pewnością już podniosłoby cenę gotowego produktu.

Spodnia część tyłu NEX LITE również otrzymała pasek iluminacji LED, który w standardzie mieni się tęczą kolorów, za czym ja osobiście nie przepadam. Lubię podświetlenie, ale na moim stanowisku musi ono być stałe, najlepiej niebieskie, by pasowało do tego ustawionego w klawiaturze i podkładce pod mysz. Jak to zrobić? Zapewne w ustawieniach aplikacji, ale w tym przypadku nie do końca, bo zamiast aplikacji, dostajemy adres strony internetowej, przez którą będziemy zarządzać naszą myszą. To coraz modniejszy sposób na sterowanie opcjami peryferiów komputerowych, choć przy braku dostępu do Internetu na wyjeździe lub jego słabym zasięgu, połączenie się może okazać się kłopotem. No, ale po kolei... Wchodzimy na dedykowaną stronę stronę, która wykryje nasz sprzęt i po krótkim "check’u", połączy z odpowiednią planszą sterowania.



Na 34-calowym ekranie wygląda to na dość rozlegle rozrzucone funkcje, ale strona jest czytelna i dość szybko połapiemy się, co gdzie jest rozstawione, mimo braku języka polskiego. Na pierwszej stronie możemy programować funkcje dla poszczególnych klawiszy, a gdyby komuś biel jej wyglądu wypalała oczy, może skorzystać z menu ustawień umieszczonym na prawym, bocznym pasku i zmienić na wersję DARK. Można tak też wyłączyć efekt "konfeti" przypisany do kursora, który powoduje przy ruchu po ekranie kolorową kaskadę opadających plamek.





Kolejna zakładka pozwala na programowanie wartości czułości pracy sensora. Do każdej z sześciu możliwych opcji przypisana jest fabryczna wartość 400/800/1600/3200/6400 i 12000 DPI, a z kolei dla każdej z nich przydzielono odpowiedni kolor, który możemy ustawić na stałe, by mieć orientację, na której czułości właśnie pracujemy. I to jest jedyna możliwość ustawienia stałego oświetlenia i wybranego koloru (jeśli nie zmieniamy DPI), bo w zakładce Lighting możemy tylko zmieniać efekty mienienia się barw i tempa ich migania. Trochę to dziwne i wymaga naszej dodatkowej pracy, by w zakresie najczęściej przez nas używanym, ustalić sobie ulubiona barwę za pomocą wbudowanego narzędzia do korekcji kolorów. Dodatkowo można zmienić samą wartość DPI przydzieloną do danej pozycji. Dla mnie optymalnym ustawieniem okazało się 2600 DPI.



Od razu zaznaczę też, że ustawienia w Internetowej aplikacji działają tylko na naszą mysz, a więc stacja dokująca żyje swoim życiem barw, które możemy zmieniać za pomocą wbudowanego, dotykowego panelu na jej froncie lub całkowicie wyłączyć jej iluminację.

Trochę więcej możliwości ustawień daje Wam zakładka Performance Settings, w której mamy wpływ na parametry pracy sensora i tworzenie Macr.



Kolejna zakładka Power Saving ma pomóc w zarządzaniu energią z akumulatora, regulując czas przejścia w stan czuwania dostosowany do charakterystyki naszej pracy.


No i na koniec wspomniana zakładka sterowania podświetleniem RGB naszego gryzonia. Jak widać na screen’ie, nie mamy tam za dużo opcji. Pierwsza opcja Lighting pozwala rozsunąć okienko z efektami świetlnymi, ale to tylko wybór różnego rodzaju przejść kolorów. Druga zakładka steruje tylko prędkością przechodzenia efektów, natomiast ostatnia pozycja Color, jest nieaktywna i tu zapewne powinna być możliwość ustawiania stałych barw. Epomaker produkuje tą mysz w sporo droższej wersji PRO (tak z dwa razy droższej), więc być może tam ta funkcja jest aktywna (tak tylko strzelam).



No, trochę ponarzekałem na model Epomaker NEX LITE i pomyślicie, że to kompletna porażka na rynku tego typu urządzeń, ale tu Was zadziwię, bo mimo tych kilku pomyłek w ogólnym projekcie (oczywiście według mnie), to ta mysz broni się w codziennym użytkowaniu znakomicie. Osobiście polubiłem się z NEX LITE głównie przez świetną ergonomię jej kadłubka, który niemal od razu przypasował mi do dłoni. Jej wyższy chwyt pozwala mi na wygodny, klasyczny układ Palm Grip, który osobiście preferuję w moich rozgrywkach. W zastosowaniach domowych, jak codzienny przegląd Internetu, prace redakcyjne, czy biurowe, gryzoń ten sprawuje się doskonale. Jego przystępna precyzja działania pozwala mi nawet na obróbkę zdjęć do recenzji, montażu filmów w programie DaVinci Resolve i... Tu może kogoś zdziwię, ale i grania. Oczywiście nie w CS’a, ale do sterowania lufą w World of Tanks zupełnie wystarczy, nawet w trybie snajperskim bez zmiany DPI (wystarczy znaleźć najlepsze, uniwersalne ustawienie jego wartości dla siebie i je zaprogramować). Jednak już w CyberPunk’u brakowało trochę szybkiego dostępu do tej funkcji. To w zasadzie największa bolączka modelu Epomaker NEX LITE, bo po co dawać taką możliwość regulacji pracy sensora, kiedy w zasadzie nie ma na to czasu. Podniesienie do góry myszy, trafienie w przycisk i przeklikanie się na żądaną wartość, trwałoby po prostu wieki, a w grach akcji o wygranej potrafią przecież decydować ułamki sekund. Jeśli producent takie sugestie weźmie sobie do serca i szybko wprowadzi poprawioną wersję Rev.2, to ten produkt naprawdę będzie miał wzięcie wśród graczy szukających przystępnych cenowo narzędzi do domowych rozgrywek.


Kolejnym plusem NEX LITE, jest możliwość bezprzewodowej pracy i to w dwóch trybach, a więc radiowym 2.4 GHz i Bluetooth 5.0. Wbudowany akumulator o pojemności 500 mAh rozładowuje się jednak dość szybko, kiedy korzystamy z podświetlenia LED myszy. W 90 minut grania, gryzoń "zjadł" dziesięć procent swoich zasobów energii. Po doładowaniu ponownie do 100% i wyłączeniu LED, podobny czas grania pochłonął niemal połowę mniej prądu z baterii (6%). Oczywiście mamy do dyspozycji stację dokującą, więc w chwilach bezczynności możemy stale doładowywać gryzonia, przedłużając jego pełne rozładowanie. Tak, rozładowanie, bo korzystając intensywnie z komputera, stale sięgając po myszkę, nie będziemy jej w stanie naładować do pełna. Ten proces trwa dość sporo czasu i myślę, że świetnym pomysłem byłoby wbudowanie w stację drugiej baterii, która działała by, jako powerbank. Dlaczego? Otóż jeśli wasz komputer nie dysponuje gniazdami USB pod stałym zasilaniem, to po wyłączeniu go mysz nie będzie ładowana. Pozostaje nam tylko przełączenie stacji na kabel z zasilacza sieciowego i naładowanie gryzonia do pełna, na przykład w porze nocnej.


Oczywiście w razie potrzeby można podłączyć NEX LITE bezpośrednio do komputera i wtedy przejdzie ona samoistnie w tryb USB, zastępując bezprzewodowe łącze, przy okazji ładując swoją baterię.



Na ile wystarczy nam zatem baterii do ponownego ładowania? To oczywiście zależy od tego, ile czasu dziennie spędzamy przy komputerze, intensywności używania gryzonia i czy chcemy, by on nam świecił na biurku. Mi przy bardzo intensywnym, codziennym używaniu, NEX LITE zaczął wołać o "dokarmienie" po czterech dniach, ale pamiętajmy o tym, że proces ten zaczyna się już przy wskazaniu stanu baterii poniżej 20%, co pozwala na jeszcze ładnych kilka godzin użytkowania. Przy 19 procentach podświetlenie tyłu kadłubka zaczyna co pewien czas ostrzegawczo migać w kolorze czerwonym.




Test próbkowania tego gryzonia w programie MouseRateChecker pokazał nawet niezły wynika dla równomiernego sygnału, którego wahania nie odbiegały od normy, dając całkiem fajną średnią.


Nieco gorzej wypada interpolacja, zaznaczając drobne przerwy, choć ogólne "rysowanie" dość przyzwoicie akcentuje zmiany kierunków linii. Ma niestety pewne tendencje do dublowania prostych, co charakteryzuje się "zygzakowatym" zapisem śledzenia ścieżki.


Podsumowując zatem moją znajomość z Epomaker NEX LITE, co mogę o niej powiedzieć? Nie jest to oczywiście sprzęt dla graczy, którzy będą chcieli piąć się w rankingach swoich ulubionych tytułów. Z pewnością niedosyt poczuliby też zagorzali miłośnicy Counter Strike’a, bo optyczny sensor PAW3311 ma raczej za niską accelerację, jak na tak szybkie przejścia sceny na scenę w trakcie rozgrywki (zaledwie 35G), no a o braku szybkiego dojścia do możliwości zmiany wartości DPI, nawet już nie wspomnę. Dlatego dumny napis na opakowaniu tego gryzonia, traktowałbym tylko jako chwyt marketingowy...


Jeśli nie bardzo lubicie dotykać gołego plastiku, to zawsze można skorzystać z załączonych do zestawu, piankowych naklejek na główne przyciski i boczki kadłubka. Ja z nich nie korzystałem, bo znam plusy i minusy tego typu modyfikacji. Nakładki powodują mniejsze pocenie palców, ale z czasem mają tendencję do zbierania sporej ilości brudu, a także trochę się wycierają. Mamy oczywiście drugi komplet na zmianę, ale kiedy i jego zużyjemy, to wyczyszczenie myszy z resztek pianki i kleju, potrafi sprawić trochę kłopotu. Poglądowo oklejone NEX LITE może wyglądać tak (na zdjęciu wersja PRO)...


Sporo pisałem o minusach tego gryzonia, jednak nie skreślałbym na Waszym miejscy tego produktu, bo jeśli gracie w spokojniejsze tytuły (jak Ja w czołgi), głównie pracujecie przy komputerze biurowo i wykorzystujecie go do ogólnorozumianej rozrywki, to Epomaker NEX LITE może się tu sprawdzić znakomicie. Jest to wygodna mysz, nawet nieźle wykonana i spasowana, dająca bezprzewodową wolność w dwóch opcjach do wyboru (2.4 GHz/BT), a stacja dokująca pozwoli nam na przedłużenie życia baterii do następnego, pełnego ładowania. Ja mimo zakończenia testów tego egzemplarza, nadal go używam i na razie nie zamierzam powrócić do poprzedniej, zauważalnie niższej (kadłubek) GLORIOUS MODEL 0 Eternal. Dopóki nie trafię w testach na coś ciekawszego, zamierzam pracować na tej myszce, bo liczbę jej minusów równoważy (w mojej ocenie), liczba jej plusów. Oczywiście każdy z Was może mieć swoje zdanie, ale to dość ciekawy produkt. Na razie nie znalazłem Epomaker NEX LITE w ofercie polskich sklepów, więc podam oficjalną jej cenę ze strony producenta, która wynosi 35.99 USD. Myślę, że producent myśli nad ekspansją na nasz rynek, stąd propozycja testów tego modelu, a na razie, jeśli ten gryzoń was zainteresował, możecie go nabyć na przykład w zasobach Aliexpress, gdzie można go nabyć za około 170 PLN. Wybór, jak zawsze, należy do Was.






Podziękowania dla firmy EPOMAKER za udostępnienie sprzętu do testów.





Sponsorem platformy testowej, jest marka AOC

Strona 2 z 2 <<<12