GLORIOUS MODEL 0 Eternal
Strona 1 - Wygląd
Ktoś mądry powiedział kiedyś, "Nigdy nie mów Nigdy" i chyba naprawdę miał rację, o czym miałem okazję przekonać się przy tej recenzji. Słowem wprowadzenia powiem Wam, że zawsze preferowałem myszki komputerowe o większej wadze, wysokim, górnym chwycie i wysokiej jakości prowadzenia kursora (dobrego sensora). Swojego czasu projektanci gamingowych gryzoni serwowali nam wbudowane pojemniki-magazyny, w których mogliśmy sobie dobierać ilość ciężarków regulujących ich całkowity ciężar. Jednak ostatnie lata zmieniły ten trend w stronę "mysiego" odchudzania i na rynku pojawiły się produkty bardziej dziurawe, niż ser szwajcarski. Zaczęła się walka na odejmowanie pojedynczych gramów, by znaleźć się w klasie ultralekkich myszy, czyli takich, których masa nie przekracza 70 gramów. Miałem w testach kilka takich modeli i za diabła nie mogłem się przestawić na to uczucie lekkości. Nie czułem tego kadłubka w dłoni i szybko z wyraźną ulgą wracałem do swoich preferowanych modeli.
Pierwszą taką myszą, która mnie naprawdę zachwyciła swoją precyzją działania i wygodą chwytu, był model AOC AGON AGM600, dla którego porzuciłem świetnego Logitecha G402 Hypperion Fury. AGON był dla mnie doskonały, ale niestety jakość jego wykończenia powłoki kadłubka (jakoś po 1.5 roku zaczęła się łuszczyć w okolicach nasady dłoni). Może to nie przeszkadzało w jej używaniu, ale straszliwie drażniło oko i szpeciło ogólny widok mojego stanowiska pracy i rozrywki. Wróciłem więc do Hypperion’a Fury, który przetrwał kolejne porównania z testowanymi gryzoniami... Aż do dzisiaj, kiedy w moje ręce dostarczono GLORIOUS MODEL 0 Eternal.
Z gryzoniem marki GLORIOUS miałem już do czynienia przy okazji testów modelu O 2 Mini, gdzie mogliśmy przekonać się o wysokiej jakości tej marki premium i świetnej precyzji działania jej sensora. To właśnie jeden z tych "dziurawych" produktów, w dodatku w wersji Mini, który ważył zaledwie 57 gramów, więc w mojej męskiej dłoni niemal ginął i kompletnie jej nie czułem w grze, trzymając go zaledwie końcówkami palców. W drobnych kobiecych lub dziecięcych dłoniach z pewnością będzie to groźna, wirtualna broń, a jej precyzja pracy sensora naprawdę zachwyca, niemniej model ten, jakoś do mnie nie trafił. Podobnie było z pełnowymiarowym Genesis KRYPTON 750, w którym mogliśmy wymieniać "plecki" z pełnego chwytu na perforowany, co zbijało masę gryzonia do 58 gramów. Po tych doświadczeniach przekonałem się, że raczej ultralekkie konstrukcje nie są dla mnie i nawet nie rozważałem ich do pracy w moim komputerze.
Kiedy otworzyłem link, który otrzymałem w mail’u z propozycją do testów, trochę się skrzywiłem, patrząc na niezliczoną ilość dziur czarnego gryzonia, no ale potwierdziłem zainteresowanie i w ten sposób odebrałem od kuriera paczkę, która musiała trochę poleżeć, czekając na swoją kolej do redakcyjnej obróbki.


GLORIOUS MODEL 0 Eternal, jest budżetową wersją flagowego Model O 2 (Wired Mouse), w której dostaniemy trochę niższą wersję sensora optycznego pracującego w maksymalnej rozdzielczości 12000 DPI, wykonany według projektu GLORIOUS’a przez firmę PixArt (we flagowcu 26000 DPI BAMF 2.0 Sensor). W zamian otrzymamy dwukrotnie niższą cenę zakupu wersji Eternal, ale do tej kwestii wrócimy w podsumowaniu. Jak na tanią mysz przystało, w komplecie nie dostaniemy dużo, bo wyposażenie składa się tylko ze skróconej instrukcji obsługi i charakterystycznej naklejki z logo producenta.

Pierwsze, co na pewno zwróci naszą uwagę po wyjęciu myszy z pudełka, to... jej kabel, który jest zwykły, bez tekstylnego oplotu. To trochę dziwne, jak na markę premium, ale widać, że chciano dość mocno ciąć koszty produkcji, by zaoferować jak najniższą cenę. Na szczęście kabelek jest dość miękki, choć trochę niesforny i o tym napiszę trochę więcej w części poświęconej praktycznym jej testom.

Klasyczny i dość charakterystyczny dla marki GLORIOUS kadłubek, wykonano z dobrej jakości plastiku o lekko chropowatej powierzchni, co skutkuje uczuciem dość pewnego chwytu dłonią. Jego wymiary, to 128.2 × 67.2 × 39 mm. Cała górna część kadłubka aż do wydatnych, szerokich przycisków LP, jest bogato perforowana dla odchudzenia jego masy (klasyczna budowa plastra miodu Honeycomb). Gryzoń jest symetryczny w budowie a o jego "praworęczności" informować nas będą tylko dwa przyciski przewijania na lewym boku. Po obu stronach umieszczono też "mleczne" świetliki odpowiedzialne za projekcję efektów podświetlenia ARGB. W sprzedaży dostępna jest również wersja biała tej myszki.





Przyciski LP są naprawdę szerokie i specyficznie zagłębione, by dobrze trzymać nasze palce podczas rozgrywki. Producent obiecuje nam, że switch’e pod nimi ukryte, będą nam bezawaryjnie służyć przez 80 milionów cykli pracy (!!), choć nie podaje żadnych konkretów na temat ich pochodzenia. To wartość identyczna, co we flagowcach, więc można się tylko cieszyć. Pomiędzy przyciskami umieszczono skromną rolkę scroll’a i pojedynczy przycisk zmiany wartości DPI. Osobiście nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, ale tutaj mamy możliwość szerokiego programowania wszystkich sześciu guziczków (ze scroll’em włacznie) oraz ustawiania dowolnej kolejności wartości DPI, więc możemy ustawić sobie przeskok z trybu normalnego (np. 3600 DPI) w snajperski (np. 1600 DPI), a kolejne naciśnięcie znów wprowadzi nas w ustawienie normalne, itd.



Jeśli góra MODEL 0 Eternal wydawała się Wam dziurawa, to co powiecie po jego odwróceniu? Co się zobaczy, to już się nie od zobaczy...

Wybranie takiej ilości plastikowego materiału pozwoliło na uzyskanie rewelacyjnie niskiej masy całkowitej 55 gramów. Dodatkowo trzeba przyznać, że mysz jest niezwykle przewiewna, co fajnie wpływa na brak pocenia naszej dłoni na niej spoczywającej. Zastanawiam się tylko, jak to czyścić z wszechobecnego kurzu, który jakoś dziwnie zawsze gromadzi się w rejonie mojego biurka. No ale tym, będę martwił się później. Pod ochronnymi plastrami umieszczono cztery ślizgacze wykonane z tworzywa (UPE), zapewniające niski opór podczas pracy po mojej podkładce o niesamowicie długiej nazwie Cooler Master Masteraccessory RGB Hard Gaming Mouse Pad, która dzielnie służy mi już od dobrych ośmiu lat. No, ale czas podłączyć "Mysiaczka" do komputera.



