2026-03-28 16:42
Autor: Sławomir Kwasowski (SlawoyAMD)
0
MSI MAESTRO 300
Strona 1 - Wygląd
Opowiadać o dźwięku, to jak wąchanie kwiatków przez ekran monitora. Nic nie zastąpi osobistego kontaktu, zarówno ze sprzętem audio, jak i kolorowym kwieciem. No ale dziś mimo wszystko, spróbuję Wam coś powiedzieć o słuchawkach gamingowych MSI MAESTRO 300 (OS38ZC8001000), które mogą kusić niezłym wykonaniem i dość zachęcającą ceną, jak na produkt oferujący dźwięk przestrzenny. Ale co dostaniemy za te względnie nieduże pieniążki?


Zanim dokładniej opiszę Wam wygląd i wyposażenie tego zestawu dla graczy, opowiem trochę o jego możliwościach. MSI Maestro 300 to zestaw słuchawkowy wyposażony w 40-milimetrowe neodymowe głośniki o impedancji 32 Ω oraz jednokierunkowy, odłączany mikrofon o dość nowoczesnym i minimalistycznym wyglądzie nauszników, wykonanym w zamkniętej technologii akustyki. Całość waży zaledwie 258 gramów, a więc należy do tej lżejszej kategorii tego typu sprzętów. Zestaw jest kompatybilny z różnymi urządzeniami, od komputerów PC, przez konsole PlayStation, Nintendo Switch, aż po smartfony, więc można go używać wszechstronnie zwłaszcza, że wyposażono go we wtyk USB-C, a komplecie dostajemy stosowną przejściówkę na klasyczne USB-A. Urządzenie działa pod kontrolę aplikacji Nahimic for Headset, choć według producenta, jest to tylko dodatkowa opcja dająca nam większą kontrolę nad dźwiękiem. Nad nią skupię się mocniej podczas testów, bo to naprawdę ważny element tego produktu. W środku, prócz wspomnianego, dopinanego ramienia mikrofonu i przejściówki USB, otrzymamy jeszcze skróconą instrukcję obsługi i drugi komplet poduszek do nauszników, wykończony w ekoskórze. Oba dodatki otrzymały nawet swoje nazwy i tak Mesh Chill, są bardziej przewiewne i mają nam przynieść ulgę w poceniu uszu podczas długich rozgrywek, natomiast Leather Thrill skonstruowano w celu lepszej izolacji dźwiękowej od odgłosów z zewnątrz.




MSI w tym produkcie postawiło na komfort użytkowania podczas dłuższych rozgrywek, stąd zaprojektowano dość szeroki, mocno wyścielony miękkim podszyciem pałąk o skokowej regulacji opuszczania nauszników (z wyraźnym klikiem zapadki). Do kadłubków kryjących neodymowe przetworniki użyto dobrej jakości plastików, a wszystko zostało starannie z sobą spasowane, co w słuchawkach jest niezmiernie ważną sprawą. Jakiekolwiek trzaski i skrzypienia podczas ruchów głowy, mogą popsuć nawet najdoskonalszy odtwarzany dźwięk, ale tutaj (podczas trzech tygodni używania), wszystko jest OK. Nauszniki obracają się o 90 stopni, co pomaga w ich spakowaniu do torby lub plecaka od laptopa.


No obudowie lewego nausznika przygotowano niemal trójkątne gniazdo dla ramienia kardioidalnego mikrofonu, zakończonego wtykiem typu Jack 3.5 mm. Nieco niżej znajdziemy przycisk włączający i wyłączający mikrofon oraz pokrętło regulacji głośności.






Mimo, że o gustach nie powinno się dyskutować, ze swojej strony dodam, iż ogólny design modelu MAESTRO 300, przypadł mi do gustu. Grafitowa powłoka lakiernicza w połączeniu z metalicznym pierścieniem wokół logo, mimo całkowitego braku tak modnego teraz podświetlenia ARGB, bardzo mi odpowiada. Wyjście w nich na miasto w połączeniu ze smartfonem w celu słuchania muzyki, nie będzie wiązało się ze wstydem.




