2026-01-31 16:35
Autor: Sławomir Kwasowski (SlawoyAMD)
0

SOUNDCORE Motion X600

Strona 1 - Wygląd

Głośników z bezprzewodową łącznością Bluetooth, jest na rynku cała masa. Niestety większość z nich działa na zasadzie "czym więcej huku, tym lepiej" i może spora część młodzieży podziela to zdanie, oczekując od takiego urządzenia masowania wnętrzności potężnym i dominującym basem. Ale są też użytkownicy, którzy od takiego rodzaju głośników oczekują czego innego, jak doskonałe odzwierciedlenie poszczególnych dźwięków instrumentów, szerokiej sceny audio i wyraźnego tembru głosu lektora czytającego audiobooki lub ulubionych podcast’ów. I tu już nie jest różowo, bo zwykłe BoomBox’y, jeśli chodzi o szczegółowość dla całego, użytkowego pasma dźwięków, nie jest porywająca, koncentrując się na jego "dołach" i tylko niektóre produkty takich firm, jak JBL czy BOSE, można nazwać zamiennikami dla domowego zestawu stereo. Jakieś pół roku temu testowałem dla Was wielki "piecyk" SHARP XParty Street Beat PS-949, który na nagłaśnianie przydomowych imprez nadawał się doskonale, jednak w domowym umilaniu czasu, sprawdzał się już średnio. Dominacja basów i niedosyt tonów wysokich mnie osobiście szybko zniechęcał do jego używania i w pokoju do łask wracał mały zestawik Teufel ULTIMA 20 Kombo.

Czy jest zatem coś, co pozwoli być nierzucającym się w oczy urządzeniem odstawionym gdzieś pobocznie na półkę, niezajmującym dużo miejsca, a jednocześnie grającym "wszędzie" dookoła nas? Otóż takim czymś ma być nieduży głośnik marki SOUNDCORE, która należy do większego, chińskiego konsorcjum ANKER. Coś wam ta nazwa mówi? Zaraz Slawoy, przecież kiedyś widziałem ich produkty na półkach Biedronki i to ma spełniać wysokie kryteria, o których wspominałeś wyżej??? I tu macie racje, bo też dość sceptycznie podszedłem do propozycji tej recenzji, ale cóż przeszkadzało spróbować.

I tak dotarła do mnie nieduża paczka, kryjąca w sobie zieloną wersję SOUNDCORE Motion X600 Bluetooth. W ofercie tego producenta znajdziemy jeszcze wersję czarną i niebieską.




Patrząc na opakowanie, mamy chyba wrażenie, że patrzymy na jakieś przenośne radyjko tranzystorowe, którzym zachwycali się kilkadziesiąt lat temu nasi rodzice i dziadkowie. Nie wygląda ono może porywająco i nowocześnie, ale to zamierzony efekt, który ma za zadanie wpisywać się w tło większości naszych mieszkań, a nie tylko młodzieżowego pokoju. Jakby nie było, za coś ten produkt otrzymał nagrodę Good Design Award. Małym dziełem sztuki jest też opakowanie tego głośnika, które otwiera się niby szkatuła z cennym kruszcem...



Zabezpieczenie jest iście skuteczne, bo całość kartonowego pudełka wypełniona jest szczelnie czarną pianką. W środku prócz głośnika znajdziemy też kabel ładowania z dwoma końcówkami USB-c oraz gwarancję i skróconą instrukcję obsługi.


Jak wspominałem wyżej, głośnik nie jest zbyt dużych rozmiarów, szeroki na około 30 centymetrów, wysoki na około 13 centymetrów (nie licząc umocowanej na stałe rączki, bo z nią daje to 17.5 centymetra) i głębokości 8.5 centymetra. W zasadzie z frontu zobaczymy tylko dużą "siatkę" kryjącą głośniki, a z tyłu "wywietrznik" akustyczny i gumkę uszczelniającą panel z dwoma portami - pojedunczym USB-c oraz wejście AUX typu jack. Całość spoczywa na silikonowych stópkach absorbującym wstrząsy i wibracje pracującego głośnika.





Nie duże, przypominające trochę toster... Co tu ma nas porywać? Ale wyobraźcie sobie, że w tej niewielkiej, metalowej skrzyneczce zawarto aż pięć głośników i trzy wzmacniacze! Jeden z nich odpowiada za ogólną moc sygnału stereo oraz głośników niskotonowych, natomiast dwa pozostałe za sprawą układów DSP Audio Surround, odpowiadają za głośniki od efektów przestrzennych. Przetworniki może nie duże, ale z potężnymi magnesami neodymowymi i mięsistymi membranami dodatkowo, ciśnieniowo napędzające pasywne membrany zwrotne, skierowane do tyłu "pudła" rezonansowego" głośnika. Oczywiście opowiedziałem Wam o tej całej technologii tak ogólnie, w małym skrócie, ale i tak robi to wrażenie, a wisienką na tym torcie technologicznym ma być dodatkowy, górny głośniczek, który jeszcze bardziej rozszerza wirtualną scenę dźwiękową. I to nie sa jakieś "wydmuszki" a naprawdę solidne przetworniki, bo całość wzięta do ręki, naprawdę solidnie waży (około dwóch kilogramów).



Dodatkowo w elektronice sterującej trzykanałowym systemem dźwięku, użyto kodeka LDAC próbkującego dźwięk w 32 bitach i częstotliwości 96kHz, co z przepustowością danych na poziomie 990 kbps, pozwoli nam na przesłanie naprawdę dobrego, niemal bezstratnego dźwięku, zbliżającego się do poziomu jakości standardu FLAC. Stąd na opakowaniu znajdziemy oznaczenie Hi-Res Audio, które dla orientujących się w temacie, będzie oznaczało wysoki standard jakości dźwięku. Wszystko to podparto szybką łącznością Bluetooth 5.3 (niskie opóźnienia), więc zapowiada się naprawdę dobrze. Zanim jednak odpalimy sprzęt, zerknijmy jeszcze na pulpit sterowania modelu Motion X600.



Górna część głośnika zdominowana jest przez gumową powłokę uszczelniającą całą sekcję przycisków, które znajdują się pod ikonami funkcji. Urządzenie spełnia rygorystyczną normę IPX7, pozwalającą nawet zanurzyć je do głębokości jednego metra na dłuższy czas, nawet do 30 minut. Pierwsza z ikon, to oznaczenie "guzika" Power, a kolejne, to włączenie/wyłączenie łączności BT, systemu przestrzennego dźwięku Surround, właczenia/wyłączenia podbicia basów, minusa ustawiania głośności Volume, funkcji Play/Pauza i plusa Volume. Między nimi umieszczono ozdobną siatkę górnego głośnika przestrzennego z logo SOUNDCORE, a dokładnie stylizowanej literki D, przypominającej nieco nutkę.

Strona 1 z 2 12>>>