2018-07-06 17:17
Autor: Sławomir Kwasowski (SlawoyAMD)
0

FURY Thunderjet - Gamingowe 4 w 1 ???

Strona 1 - Wygląd - Klawiatura

Najczęściej kiedy już zakupimy części i poskładamy swój nowy, upragniony komputer do gier i nie tylko, stajemy przed dylematem zakupu niezbędnych akcesoriów, jak między innymi klawiatura, mysz, podkładka i słuchawki. Przerzucamy więc dziesiątki stron Internetowych w poszukiwaniu sprzętu, który ma dobre opinie, podoba się nam jego design lub po prostu ma dobrą cenę. Właśnie cena często jest tutaj kluczowym powodem wyboru akcesoriów, bo już zakup nowego PeCeta pewnie "wydrylował" nam nieźle kieszeń.

Wrzucając w Allegro lub jakąś porównywarkę (Ceneo, Skąpiec, itp) hasło np. "klawiatura" z uwzględnieniem niskiej ceny, może nam wyskoczyć zestaw FURY Thunderjet Gaming Combo Set 4 in 1 w rewelacyjnej cenie, nieprzekraczającej 100 PLN! Okazja? Nowy sprzęt, cały zestaw już bez konieczności mozolnego szukania i w to wszystko w dodatku w jednym opakowaniu i za niemal symboliczną kasę? Oki, załóżmy, że skusiliśmy się na zakup i pełni nadziej na dobry zakup, czekamy na kuriera z paczką...

Dzień czy dwa później odbieramy przesyłkę, rozpakowujemy i... Zanim zacznę dalszą część tej opowieści, zadajmy sobie pytanie, kto to jest "gracz". W dzisiejszych czasach prawdziwym graczem określa się kogoś, kto trenuje e-sportowe tytuły i bierze udział w zawodach lub przynajmniej spotkaniach na poziomie Lan-Party. Można dorzucić do tej grupy też tych, którzy grają "po sieci" w kilkuosobowych zespołach lub są zrzeszeni w Internetowych klubach, mniej lub bardziej "zawodowych". Te dwie grupy "graczy" raczej zdają sobie sprawę z wagi posiadania w miarę dobrego sprzętu, z którym nie będzie wstyd się pokazać na zawodach. Sto złotych, to u zawodowca może kosztować zwykła, "szmaciana" podkładka, która jednak nie będzie się podwijała przy gwałtownych ruchach (obszycia, specjalne bazowe podkłady), ale już klawiatura czy mysz liczona jest bardziej w setkach jednozłotowych monet... Ale oczywiście graczem można nazwać każdego domowego pasjonata gier, który namiętnie godzinami tłucze w klawisze, przechodząc dalsze levele w ulubionych tytułach. Z takich "graczy" marzących o sukcesie pokroju idola Fatal1ty, może kiedyś narodzić się kolejny mistrz... No ale tyci domowi mistrzowie nie zawsze mają dużo kieszonkowego, by od razu obstawić się sprzętem za grube $$. Tak więc wracamy do tematu, który rozwinęliśmy trochę wyżej... czas rozpakować zakupiony zestaw.

Pierwsza reakcja, przynajmniej moja, jest całkiem pozytywna. Zwarte, nawet można powiedzieć, niezbyt wielkie opakowanie jest bardzo estetyczne i okazale prezentuje nam wygląd zawartych w nim produktów.





W środku odkryjemy tajemnicę dość kompaktowych rozmiarów opakowania. Po prostu wszystko jest w przemyślany sposób poukładane, niemal w całości ściśle wypełniając wnętrze kartonu. Na wierzchu jako pierwsza odkryjemy klawiaturę, więc zacznijmy przegląd zestawu FURY Thunderjet, właśnie od niej.


Jako "kupujący" mam oczywiście świadomość, że kupując coś niedrogiego, dobrowolnie zgadzam się na kompromis miedzy jakością, a ceną, więc od razu zaznaczam, że nie nastawiałem się na ujrzenie przed oczami czegoś na wzór produktów SteelSeries. Kiedy weźmiemy do ręki klawiaturę FURY, przekonamy się, że jest ona dość lekka, jak na zapowiadane użycie metalu w jej podstawie... Metal faktycznie jest, ale aluminiowa wstawka przykrywająca z góry plastikowy kadłubek, jest na tyle cieniutka, iż nie dodaje jej zbytnio masy. Całość wygląda dość nowocześnie, choć nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że to zaledwie element klawiszy wymontowany z większej całości. O gustach się jednak nie dyskutuje, więc niech każdy z was oceni produkt wedle swojego uznania...






Zaletą klawiatury zestawu FURY Thunderjet ma być spora odporność na przypadkowe zalanie. Poszczególne klucze mają wysoki kołnierz prowadnicy (coś na wzór mechanicznych przełączników), a dodatkowo w kilkunastu miejscach zaprojektowano specjalne kanały odprowadzające bezpiecznie ciecz, dala od wewnętrznej elektroniki. Ich ujścia znajdziemy w spodniej części kadłubka. Prócz otworów "melioracyjnych" znajdziemy tam również rozkładane nóżki (niestety pozbawione antypoślizgowych gumek) oraz gumowe stópki. Niestety te dwa paseczki nie mogą zapewnić nam dobrej stabilizacji na blacie biurka, więc warto coś podłożyć pod klawiaturę.



Po rozłożeniu spodnich nóżek szybko jednak odkryjemy mankament tego produktu... Mianowicie w bocznym podparciu okazuje się, jak wiotką konstrukcją jest kadłubek klawiatury. Cienka, aluminiowa płyta nie jest w stanie usztywnić jej na tyle, by podczas pisania, a tym bardziej w ferworze gamingowej walki, nie powodować denerwującego się uginania środkowej jej części. Oczywiście nie grozi nam jej złamanie, niemniej wciskając np. spację, całość jakoś tak dziwnie uginała się około milimetra w dół. Moje męskie dłonie nie należą do najmniejszych (i najlżejszych), więc w przypadku nastolatka czy dziecka, takie zachowanie kadłubka może nie rzucać się zbyt mocno w oczy.
Za to sama kultura pracy membranowego zawieszenia klawiszy, stoi na niezłym poziomie. Wysoki skok klawiszy kończy się cichym, elastycznym dźwiękiem, a szeroka spacja pracuje idealnie bez względu w którym miejscu ja będziemy wciskać. Dostajemy w niej Anti-Ghosting dla dziewiętnastu jednocześnie używanych kluczy, dwanaście przydatnych, multimedialnych funkcji i system podświetlenia RGB... No ja bardziej nazwałbym go statycznym, kolorowym podświetleniem LED, bo kończy się ono w zasadzie na stale przydzielonych dla poszczególnych kolorów pól. Przycisk FN mógłby sugerować, że dostaniemy kilka efektów świetlnych w zestawie, jednak służy on w tym wypadku tylko do pięciostopniowej regulacji natężenia iluminacji oraz blokowania klawisza Windows, kiedy chcemy zapobiec niespodziewanemu wywaleniu do pulpitu podczas rozgrywki. Gdyby kogoś denerwował zestaw kolorów, może podświetlenie wyłączyć jednym przyciskiem ("słoneczko").


Strona 1 z 4 1234>>>