2017-10-10 18:20
Autor: Sławomir Kwasowski (SlawoyAMD)
1

iiyama G-Master GB2760QSU-B1 Red Eagle

Strona 1 - Wygląd 1

Japoński producent iiyama w swojej ofercie monitorów dla graczy, promuje głównie matryce TN (Twisted Nematic), które uważane są za jedynie słuszne dla graczy. Wszystko to przez niezwykle krótki czas reakcji tych matryc, wynoszący zaledwie 1 milisekundę. Co to daje graczowi? Główine bardzo ostry obraz i niezauważalne dla ludzkiego oka smużenie szybko poruszających się elementów obrazu. Jednak już poza tym, TN-ki, to całe pasmo kompromisów. Co prawda najnowsze generacje tych ekranów poczyniły niesamowity postęp i już różnice w bezpośrednim porównaniu z monitorami opartymi na produktach w technologii IPS (In-plane switching) czy MVA/PVA (Multi-domain vertical alignment), nie są tak rażące, jednak kąty widzenia i jakość odzwierciedlenia kolorów, nadal trochę odstają od droższej konkurencji. No własnie, bo przecież główna zaletą monitorów z matrycami TN, ma być nie tylko jej szybkość, ale i konkurencyjna cena. No i tu właśnie okazuje się, że nie tak do końca, bo dziś chciałbym Wam przedstawić model iiyama G-Master GB2760QSU-B1 z gamingowej serii Red Eagle, który kosztuje niemal dwa tysiące złotych... Dużo, jak na TN? Sporo. Więc co takiego on ma, by nas zadowolić? Zobaczmy...
Gamingowy charakter produktu ma podkreślić głowa futurystycznego wojownika. Faktycznie, ciekawa grafika wygląda nieźle i nawet budzi lekką grozę.



Już z opakowania dowiemy się, że model ten daje nam całkiem sporo ciekawych technologii i możliwości. Na 27-calach dostajemy rozdzielczość 2K, czyli WQHD (2560 x 1440 punktów), wsparte przez wspomniany szybki czas reakcji matrycy (1ms) i technologię FreeSync z odświeżaniem 144Hz, co powinno ucieszyć posiadaczy kart AMD Radeon.



Nie wierzycie w takie nowinki techniczne? Ja do pewnego czasu też byłem sceptykiem, czy warto płacić za takie udogodnienia. Tyle grałem bez FreeSync czy G-sync, że w zasadzie uznałem to zbędny "bajer". Później zmieniłem mój leciwy monitor HP na gamingowego, też 27-calowego Asusa MG279Q, ale z braku Radeona na pokładzie mojego PC (miałem wtedy GF 780 Ti), funkcja FreeSync była niewykorzystana. Już podczas testów z monitorem uzbrojonym w G-sync nVidii dostrzegłem jednak dobrodziejstwa takich systemów udoskonalania wyświetlanego obrazu. Powrót do "normalnego" grania po trzech tygodniach obcowania ze sprzętową technologią (u Nvidii jest to specjalny układ elektroniczny), granie w "czołgi" (World of Tanks) i przemierzanie nimi rozległych terenów map, stało się drażniące dla oka. Drżenie przesuwającego się w pierwszym planie podłoża mapy, zaczynało denerwować, choć kiedyś zupełnie na to nie zwracałem uwagi. Postanowiłem zamienić kartę GeForce na Radeona, jednak przez ostatnie zawirowania cenowe akceleratorów 3D postanowienie to dość długo się przesuwało. W końcu zakupiłem okazyjnie Radeona FuryX, ale więcej o emocjach w grze, opowiem Wam trochę dalej. Na razie wróćmy do opisu monitora iiyama G-Master GB2760QSU.

W środku opakowania znajdziemy styropianowe wytłoczki, w których umieszczono sam monitor, jak i jego wyposażenie dodatkowe. Duży plus za spory zestaw okablowania, bo nie zawsze jest to standardem. Znajdziemy tu zarówno kabel HDMI, jak i potrzebny do korzystania z technologii FreeSync, przewód DisplayPort. Mimo, że w monitorze mamy wejście DVI-D, kabla do niego nie ma w zestawie. To nie może dziwić, bo zarówno rozdzielczość monitora, jak i wspomniana technologia, nie pozwalają na wykorzystanie jego pełnych możliwości.




Monitor po wyjęciu z opakowania, w zasadzie gotowy jest do pracy. Wymaga jedynie montażu obrotowej stopy do regulowanego ramienia. W zestawie mamy trzy "motylkowe" śruby, za pomocą których szybko ją przykręcimy.



Producent chwali się, że model G-Master GB2760QSU ma bardzo cienką ramkę. I faktycznie, na pierwszy rzut oka wygląd frontu tego monitora zachwyca delikatnością swojej bryły. Matowa matryca i metalowy, ale jakże filigranowy pasek ją okalający.


Przy centymetrowej ramce Asusa, faktycznie iiyama prezentuje się doskonale...


No ale tak naprawdę "martwe" pole matrycy jest trochę szersze, bo przecież gdzieś trzeba ukryć połączenia matrycy i jej system podświetlenia, więc po włączeniu monitora zobaczymy taki widok...


Model ten wyposażono w funkcję Pivot, choć trzeba pamiętać, że aby obrócić ekran, trzeba będzie go odgiąć na ramieniu dość mocno do tyłu. Taki urok monitorów panoramicznych...



Na dole ramki umieszczono przyciski sterowania Menu. Ogólnie nic nie zakłóca wizualnej lekkości całej konstrukcji. menu jest intuicyjne i co ważne, w języku Polskim.

Strona 1 z 3 123>>>